Deserek Boga, czyli najtrudniejsza relacja z jaką przyszło mi się zmierzyć. MATKA

No i myślałam że już pozamiatane… a tu Bóg powiedział, „nie ciesz się kochana za szybko – zapomniałaś o mamusi„. Taki deserek mi tu przygotował 🙂 ! a to żartowniś. Żartowniś z tego Boga Jest.. Najlepsze na koniec zostawił.

To zupełnie tak jak moja matka zawsze robiła. Zawsze swoje ukochane mięsko na koniec obiadu zjadała.. bo, to co na końcu najlepiej smakuje. No … to się okaże niebawem jak tekst ten skończę, czy teza się potwierdzi !

Udawało mi się wcale już z nią nie rezonować w żaden mroczny sposób od wielu tygodni, miałam sesje regresji na której wydawało mi się że temat zamknęłam.
Miałam poczucie, że pracując nad tym od wielu lat, że temat obejrzałam już z każdej możliwej strony.. a tu NIE. Ciemna pułapka zadziałała. Dziś Ciemność mi się ukazuje w pełnej okazałości. Zewsząd mnie bada !
No i wybadała… wymacała cień we mnie. Swoimi mackami, swoim czujnym węchem i swoim czerwonym okiem.

Jakaś delikatna subtelna Ciemność we mnie (w zasadzie Cień), zobaczyła Ciemność mojej matki i postanowiły się spotkać. Ciało zareagowało natychmiast bólami, spuchniętym pasem śledziona – wątroba, zmęczeniem, spadek sił i nastroju.
Ból w narządach rodnych ! Wiem że to się z nią wiąże.. wszystko co związane z moją kobiecością którą tak bardzo pogrzebałam w Sobie, wiąże się z Moja Matką i nasza Relacją a w zasadzie jej brakiem.
Z godziny na godziny słabnę. Czuje jak uchodzi życie, serce kołacze ale ze strachu, że brak Miłości zobaczyło.

Zawsze tak było wcześniej, w kontakcie z Nią.
Moje wibracje spadały z hukiem na glebę. Nigdy nie czułam wzniesienia, zawsze upadek.
Zawsze czułam się do d… , zawsze błagałam o miłość akceptację.. żeby choć przez chwilkę mnie kochała za to Kim Jestem. Zawsze czułam się do niczego, bezwartościowa przy niej. Taka Zła dziewczynka, co to mamusi nie chce słuchać, więc karciła mnie swoją surowością i bezdusznością.

Nie doczekałam Się miłości matczynej … i dobrze.
Dziękuje jej za to ! Lekcja chyba najtrudniejsza w życiu ale i to odrobiłam.

Mojego byłego męża (drugiego) porównuję do mojej matki, bo podobnie mnie traktowali, choć on nie tak wprost, ale uczucie we mnie to samo wywoływał, sposób miał tylko inny.
Jak za niego za mąż wychodziłam, to nawet to zwerbalizowałam, że jesteśmy teraz w takim samym układzie jak moi rodzice byli.
Tylko ja jestem swoim Ojcem, a On moją Matką.
I nie pomyliłam się. Toczka w toczkę jednakowi w Sobie, a ja Jednym z Ojcem Swoim.

Wybrałam sobie mamusię za męża 🙂 hahahaha. No po prostu boska doskonałość !

Żadne mnie kochać po ludzku nie chciało, a ja sobie biedaczka cierpiałam. Taka biedna skrzywdzona Sylwusia.
Jak bardzo życie i ludzie mogą ci pokazać że nie kochasz Siebie ?
Jak silne jest ego które trzyma cię w przekonaniu że jesteś tego ofiarą ?
Ja byłam 47 lat ofiarą swojej matki, potem mężów i innych osobników… ale wracam do wątku…

Dziś zupełnie niepostrzeżenie, przez ułamek sekundy poczułam jakiś dyskomfort w rozmowie z nią.
Byłam jakaś niecierpliwa.. może, to w związku z tym tekstem, który wczoraj pisałam, gdzie pojawiła się wiele razy w roli którą trudno mi było zaakceptować. w zasadzie wiem.. był ze mną mój synek i ona zapytała go czy chodzi do szkoły wiedząc że tej szkoły nie ma bo jestem w trakcie załatwiania. Na to samo zwróciła jej uwagę moja córka. Kiedy zadzwoniłam do nich nie wiedziała że córka jest w szpitalu u matki i w zasadzie „przypadkiem” ta rozmowa się rozpoczęła. No ale to już wiemy.. przypadki nie istnieją jak Szef przejmuje Kierownictwo.

No skoro dziś DZIEŃ MROKU ROZŚWIETLANIA, no to jak mogło zabraknąć Matki.
Oj 🙂 to byłaby dopiero strata !

Wczoraj nie dałam jej zbyt wiele uważności… no, ale pisałam głównie o kobiecości i męskości, o relacjach partnerskich więc tego byłoby za dużo. Dziś się upomniała o swoją kolej.

Więc dobrze.. bez sił do życia, wyssana.. chce oddać Jej Uważność teraz, bo na to zasługuje.
Jest Ważna, Jest Bardzo Ważna.
Jest moją ziemską Matką, która mnie całe życie kochała inaczej… czyli nie kochała tak po ludzku.
Wiem że kocha mnie całą swoją Istotą duchową, ale wiecie.. co tu gadać.. po ludzku mi się chciało.

Moja matka która mnie urodziła, która mnie nie chciała, ale urodziła…
postanowiła mnie nie kochać całe życie.  Jaka to trudna rola.

Może dlatego, że Ojciec kochał mnie za bardzo, że oddał mi Siebie bezgranicznie.
Może dlatego że zazdrosna była o jego uczucia…
Może dlatego, że nigdy nie próbowała się do mnie zbliżyć, a może dlatego że całe życie mnie oceniała jako Zło nie widząc tego Zła w Sobie.
I tak to sobie te lustereczka byłyśmy. Tylko, że ja się Przebudziłam. Przejrzałam się w Nim głęboko jak mój tata postanowił umrzeć. Tak, postanowił i umarł w dwa tygodnie go nie było.
Chwała mu za to bo bym się przy nim nie obudziła… co prawda ja chciał też umrzeć za nim, ale postanowiłam jednak tu powalczyć ! On taki ekspansywny był i nadopiekuńczy ze nie było szans się uwolnić, on mnie tak chronić chciał i chronił ! Uwielbiałam się z nim kłócić w Miłości… On do mnie wraca w każdej chwili życia i mieliśmy już kilka pogaduszek z zaświatów w które nie wierzył 🙂 ale uwierzył. No mogłabym o nim pisać godzinami, od razu energia mi wraca, Serce się raduje. Czuje przypływ myśli.. Chce go Kochać choć on wie ze go Kocham i jest, jest teraz ze mną.

Wracają co niższych wibracji.. Mama.

LUSTERKO, czyli co widziałyśmy w Sobie o Sobie

Ona widziała we mnie Zło, przekorność, brak pokory, bo się nie podporządkowałam, głupotę bo nie chciałam iśc na studia i wyjść za mąż za bogatego faceta, patologię bo się z patologią w jej pojęciu zmieszałam, potem nie chciałam normalnie pracować, więc byłam niedostosowana społecznie, a jak chciałam zostać aktorką to się dowiedziałam ze warunków nie mam i to jakieś bajki, lepiej żebym na ziemię zeszła, pieniądze zarabiał.. a no i dzieci nie miała, bo dzieci to problem. Największy problem jaki może być. Więc jak w pierwsza ciążę zaszłam to chciała żebym usunęła. A jak poroniłam u niej w domu, po powrocie z Cmentarza, bo poszłam bo mi mamusia kazała grób taty posprzątać (nie chodzę w takie miejsca bo nie mam potrzeby, rozmawiam Sobie z kim chce ki kiedy  chce w zaciszu Serca we własnym domu), to wiecie co usłyszałam.. że to tata na pewno tej ciąży nie chciał więc poroniłam.

No to już naprawdę ciężki kaliber wystosowała. Nie dość, że winę na zmarłego ojca zwaliła (zawsze szukała winnych na zewnątrz, jak widać nawet wśród umarłych, a że wiedziała że zaświaty to mój chleb powszedni więc postraszyć sobie ojcem chciała :)))), a do tego, żeby mało nie było, oznajmiła mi że dziecko to mi do niczego nie potrzebne jest, bo przecież już jedno mam, to tylko kłopot będzie dla mnie,  a do tego stara jestem.

No cóż.. nienawidziłam jej coraz bardziej za to wsparcie, ale i z tego się pozbierałam.

wiecie że ja sądziłam że to normalne ! Ze tak właśnie trzeba. Że przecież moja matka wie najlepiej. Tak mnie zaślepiła Ciemnością że kompletnie nie wiedziałam że to nie właściwe. Dopiero potem jak zaczęłam rozmawiać z ludźmi, chodzić na terapię.. kurtyna opadła !

A Ja z kolei widziałam w niej  porażający brak Miłości i Akceptacji.
Czułam Odrzucenie. Ciągłe notorycznie niezasługiwanie, ciągłe notoryczne bycie do niczego. Ciągłe ocenianie i ciągłe manipulowanie wszystkim, a szczególnie mną.Kłamstwo, kłamała żeby osiągnąć swoje cele. Bo kłamstwem manipulowała. Manipulowała też ludźmi dając im przedmioty, cukierki, takie słodycze kłamstwa.
Mnie okłamywała boleśnie, a ja jej ufałam do granic.

Nigdy nie powiedziała mi nic o miłości, o tej ludzkiej, bo przecież innej wtedy nie znałam…jak miałam pierwszego chłopaka, to z ojcem rozmawiałam ten biedny się starał, ale chyba nie umiał do końca ze mną otwarcie o tych sprawach rozmawiać, za to matka jak raz spytałam o całowanie, powiedział mi że to jeszcze nie jest wiek na rozmowy o takich sprawach.

dygresja
W domu nigdy nie widziałam czułości, nigdy nie widziałam jak rodzice się przytulali albo całowali. Nigdy w Życiu ! Dlatego tak chorowali, dlatego umierali.. usychali.. tak się rozkładali za życia. Bo bez Miłości się umiera ! W Ciemności nic nie rośnie wszystko umiera.

To było jedyne co od niej w temacie usłyszałam.
I pięknie 🙂 i doskonałe to było.. sama się szybko wyedukowałam ! hahahah, no niestety nie była to najlepsza szkoła, ale doświadczyłam i już wiem, już mam mądrość w Sobie popartą doświadczeniem Ale do tego kiedyś wrócę bo faktycznie temat Kobiecości jest ważny.

No dobra, nie byłam dla niej Dobra. Ale z tego powodu też miała POCZUCIE WINY ! jedno wielkie chodzące poczucie winy bo mi wmawiano że rodziców TRZEBA KOCHAĆ bez względu na wszystko, że szacunek im sie należy bo są starsi… no cóż.. niestety ja tego szacunku i miłości nie miałam. No o to kolejny powód dla którego byłam ZŁA.
Jak to Zło bardzo chciało mnie zawładnąć. Tak bardzo żebym w to uwierzyła. I tak sobie wierzyłam.. długo za długo, ale i to było potrzebne po to żeby dziś to pisać.

Kto wygrał ?

Więc która z nas w tym układzie jest wygranym, kto przegranym ?
NIKT  !!!! Żadna z nas nie jest ani wygrana ani przegrana..
Nie ma tu wygranych i przegranych. Są tylko WYBORY.
Jesteśmy sobie równe. Nie ma Złej i nie ma Dobrej.
Nie ma tu żadnej łatwiejszej lub trudniejszej roli.

Obydwie przeszłyśmy piekło na własne życzenie lub Boga w nas jak kto woli, po to tylko żeby się wyszlifować od środka i błyszczeć Światłem.
Ja dziś błyszczę z czego Dumna Jestem i z Bogiem w Jedności dziękując jej za wspólną drogę.


Ja naturę Wojownika Mam.
Dziś przyszło rozpoznanie, że Wojownikiem Światła Jestem.
I tak jest i wrócę do tego.

Moja Matka miała piękne warunki do tego żeby wzrosnąć w Sobie. Tak bardzo nie kochała Siebie i się zagubiła, usprawiedliwiając się trudem dzieciństwa, niekochającą matką, potem w końcu ciężką chorobą Parkinsonem z którym żyje już prawie 30 lat. Tylko czy to doświadczenie ją uczy ? Nie wiem
Ta choroba to jej wielka ucieczka, w lęk. Ucieczka od życia. Środek manipulacji, wielkiej manipulacji innymi.
Mój ojciec latał wokół niej jak opętany. Kto wie czy nie był.
A kiedy umarł w końcu z braku sił, moja mama odżyła. Okazało się że może mieszkać sama przez 2 lata, mając się całkiem dobrze i będąc samodzielną. Mnie pod dachem widzieć nie chciała, za do poruczeń byłam i od wykonywania poleceń. Aż w końcu otrzeźwiałam.

Czemu mój ojciec nie mógł pójść na chwile do szpitala (odmówił) bo bał się ją zostawić w obawie że nie da sobie rady ? Czemu mój ojciec ledwie żywy latał koło niej i wykonywał wszelkie polecenia ? Tego nie wiem.. ale zadałam sobie pytanie, czy ja chce tak skończyć ?

NIE. Otórz NIE CHCE. I to właśnie ta wewnętrzna Siła którą w Sobie mam oraz Boskie Kierownictwo pozwoliły mi się WYDOBYĆ z tego Mroku.

Wtedy postanowiłam zgłębić problem w Sobie..
W końcu kiedy się Przebudziłam poczułam do niej Miłośc.
Pierwszy RAZ W ŻYCIU poczułam Miłość taką z Serca taką czystą. Poczułam współczucie i Miłość.

Dziwne to BYŁO, bo zdałam sobie sprawę ze śmieszności wszystkiego co robiłam przez prawie 10 lat żeby jej wybaczyć. Wydałam masę pieniędzy na terapie, kursy, na sesje.
A to POkochanie stało bezwarunkowo, natychmiast, bez wysiłku, naturalnie, spontanicznie.. tak po prostu. I trwa.. Kocham Ją dalej. Pisze to bo zapewne wymagało to podsumowanie. Zamknięcia słowem pisanym. Taki to już boski porządek i niech tak będzie.

To co mnie dziś zahaczyło, to tylko zaczepka umysłu, to jakiś program który został we mnie.
W niej wciąż tkwią te same.
Kiedy wczoraj poprosiłam ją o to żeby się do mnie uśmiechnęła, odpowiedziała mi:
„A czemu, ja już wiem co tam się pod tym kryje !”
Nie zrozumiałam w pierwszej chwili, czemu uśmiechnąć sie nie chce. Po czym przyszło zrozumienie, że ona po prostu się mnie boi. Że będę ją obwiniać, że chce coś znowu na niej wymuszać, że Miłości mi się chce. Ona całą sobą nie rozumiała mojego żalu do niej, bo ona wierzyła w to że mnie kocha i że całe życie poświeciła dla mnie żeby mi dobrze w życiu było.

Teraz jest w szpitalu, byla u niej córka. Moja córka też więzi nie czuje. Ale nie winię jej za to, wiem jak trudno nawiązać z nią jakąkolwiek więź.

To już nie jest moja sprawa, to jest jej życie, to są jej decyzje. Ja mogę jedynie być odpowiedzialna sama za siebie. Sama za Swoje Uczucia do Siebie i za te którymi obdarzam innych. Więc wychodzę ostatecznie z Mrocznego Świata Mojej Matki. Wysyłając jej uśmiech Miłość i Wdzięczność w sercu za to, że mnie urodziła mimo wszystko, że mnie nie tak bardzo nie chciała.

nic nie ma znaczenia w obliczu Miłości i Światła

Jedno jest pewne, to wszystko NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA !

Najmniejszego.. co ona „mi zrobiła” 🙂 Nic mi nie zrobiła!.
Pomogła mi całą Sobą.
Całym swoim nieszczęściem, które trudno było mi oglądać bo serce mi łopocze jak widzę ludzi którzy marnują swoje wcielenia na uwikłanie siebie w Mrok i cierpienie.
Ale nie da Się Oświetlić wszystkich, nie da Się wydobyć z Mroku czegoś co chce tam być.
Nie da się być Latarnią dla uwikłanego w Ciemności człowieka, który odrzucił Boga i Siebie. Tak Jest i To Szanuje Całą Swoją istotą. Szanuje JEJ WYBÓR. Może przyszła tu po to żeby tylko mi pomóc, a samej doświadczyć Mroku. nie mnie o tym sądzić, tylko Bóg wie co jest Prawdą jeśli chodzi o ludzkie życie.

Bóg w kościele i w mowie

Paradoksalnie to właśnie moja mama, kazała mi chadzać do Kościoła i na religię.
Myślała, że może Boga tam znajdę i zobaczę, a on już mnie pokaże za moje grzechy i niegrzeczność i odpowiednio pokieruje 😉
Kazała chodzić na Pasterki. I razu któregoś kiedy przyłapała mnie (tak bo ona mnie śledziła, czytała moje listy, grzebała w rzeczach) na tym, ze poszłam ze znajomymi a nie na pasterkę, zawstydziła mnie czymś.. nie pamiętam co to było. Ale wstyd do dziś czuję. Że taka ZŁA jestem. Że na pasterkę do Boga nie poszłam, tylko zabawy mi się chciało.

Ona mi to zło dosłownie do gardła wciskała. Może dlatego w wieku 23 lat wycięto mi pół tarczycy i mam guzy na drugim płacie. Całe życie miałam stany zapalne gardła, nie mówiłam, nie wypowiadałam się.

Moja matka zabraniała mi mówić. Nie mogłam mówić NIC co było nie po jej myśli.
Bo wiecie ! „Dzieci i Ryby głosu nie mają”

Jeśli kiedykolwiek i ktokolwiek mówi coś takiego swojemu dziecku to niech wie jakie są konsekwencje !

No a do tego ja nie byłam „politycznie poprawna” czyli mówiłam kiedyś wszystko, co mi ślina na język przyniosła i co mi serce podpowiadało. Więc matka mnie zamknęła lękiem i strachem działając. Bo wstydziła się za mnie. Że taka pyskata Jestem
Zawstydzając i umniejszając moją wartość na każdym kroku.

Może teraz dlatego tak krzyczę ! Pewnie TAK… w końcu się uwolniłam z łańcucha i obroży !

DRĘ SIĘ ! tyle ze mnie się wylewa, bo w końcu Sobie pozwoliłam na Mówienie !
Na to co tyle lat dusiłam, a teraz płynie ze mnie, z całej mojej Świadomości.

Pozwoliłam sobie w końcu na mówienie o Sobie, o tym Jaka piękna Jestem i Jaka Mądra.
Ale nie przemądrzała jak to by moja matka zauważyła… tylko tak po prostu mądra w swojej Istocie.

W końcu poczułam Siebie, Swoją wartość i mądrość jaką w Sobie mam.

Poczułam że to co mówię jest Boskie i nie ma w tym źdźbła manipulacji ani zastraszania. Musiałam wylać potok słów, że by to rozpoznać w Sobie
Jest CZYSTA MIŁOŚĆ BOGA. Jest jego Esencja i Jego Piękno.
Piękno jest we mnie, piękno jest w tym co tworzę piękno w jest wszędzie, ale Mrok tego nie chce widzieć.
Mrok za wszelką cenę chce wszystko zaciemnić wchłonąć, pożreć.

Mrok się karmi mrokiem a czasem nos wystawia na Światło żeby sprawdzić czy już może się rozświetlić, a jak nie to zmyka z powrotem  w to co zna i czym sie karmi, w Ciemność…w lęk, cierpienie i choroby.

wybory

Kiedy człowiek wybierze i ten wybór w sobie wzmocni, to Mrok się cieszy że w końcu może się rozjaśnić, ale jeśli decyzji nie ma, służy wiernie temu, co człowiek sobie wybrał.

Wybory są Dwa. tylko Dwa. Wybierasz albo Światło albo Ciemność.

oczywiście nie ma nic złego w tym ze wybierzesz Ciemność.. to Twój wybór 🙂
No więc matka moja pozostała wierna temu wyborowi i Boga wyklina, że na nią chorobę zesłał, że ją każe demoniczną współlokatorką w Domu Opieki w którym mieszka od kilku lat nie chcąc się z niego ruszyć przed obawą że trzeba zmiany dokonać.

To są wszystko jej wybory.

Przeszła ciężkie doświadczenia, Bóg jej pokazywał wielokrotnie że wybór może być inny.
Bóg jej zesłał też Mnie. Ale z tego nie skorzystała.. mnie zgasić chciała.
Tak bardzo chciała że własne dziecko znienawidziła i się go bała.

Doceniam jej odwagę, bo odwaga w tym wyborze wielka, tak nie widzieć Światła.
Tak bardzo się zagubić nawet wtedy kiedy miała w domu dwie piękne potężne istoty Światła !

Ja wiem dziś że uzdrowiłam tą linię.

Uzdrowiłam linię matki z Ciemności. Zrobiłam to na sesji regresji ostatecznie. uwolniłam już Córkę, wnuka i wszystkie kolejne pokolenia. uwolniłam też przodków oddając im Szacunek za to co przeszli i za ich wybory.Rozświetliłam Mrok całej linii rodowej mojej matki a pokoleń to wiele było.

Juz więcej nikt nie będzie tego powielać.
Moja matka kończy swoje życie.
Czeka tylko jeszcze na coś.. wiem na co. Na mnie.
Będę do niej jechać, ale jak poczuje że to czas.
hce przy niej być całym swoim Spokojem i Miłością jaką Bóg mi ofiarował.
Chce żeby POCZUŁA ode mnie Miłość.
Taką piękną, delikatną, wrażliwą a jednocześnie Mocną Miłość jaką do niej mam.
Dziś wiem że każdy może ją odczuć, bo emanuję nią bardzo silnie jeśli wejdę w ten stan poszerzenia.

Chce jej rozświetlić drogę żeby się po tamtej stronie się nie zagubiła i poczuła Spokój.

wzmocnić ją przed kolejną podróżą…

KOCHAM CIĘ MAMO !

DZIĘKI TOBIE JESTEM MĄDRĄ KOCHAJĄCĄ MATKĄ
DLA MOICH CUDOWNYCH DZIECI
Dzieci danych mi od Boga, którym dałam dar życia
… które mnie prowadzą na drodze Światła,
i teraz to Ja będę ich Wzmacniać Swoją Miłością Do Siebie żeby ich tak bardzo rozkochać w Sobie jak mi było mi dane.

To moja Wizja MATKI WE MNIE SAMEJ
zdobyta dzięki Tobie.
To co zobaczyłam w Tobie rozświetlam w Sobie..
i wyklułam się MATKĄ PRAWDZIWĄ !
To JA – mądra kochająca, cierpliwa, wspierająca Matka

MATKA

suplement czyli przyszło uzupełnienie

Czuję jakiś niedosyt, coś nie zostało powiedziane, może wypłakane.. nie ! Ja już wszystkie łzy wylałam przez te 10 lat oczyszczanie siebie samej z tego piętna Winy i Zła które mi wmówiła. Z tych programów które zakorzeniła w umyśle. Ja już to wszystko poznałam cierpieniem, płaczem, analizą, wiedzą, terapią.. różnymi narzędziami rozpoznałam całą tą misterną mistyfikację Zła które uplotło sobie pajęczyne zarzuconą na mnie. Przedzierałam się przez jej lepkie nici, przez ten szlam nienawiści i zła które mnie oplatało, bo tak bardzo chciało żeby nie wyszła.. żebym zginęła w Mroku i umarła na choroby mojej matki, która to ciągle tylko drżała czy zdrowa jestem. Aha.. no tak, bo choroby w mojej rodzinie to ‚tradycja” więc i tą tradycję miałam podtrzymać !
Już i tak spod tradycji się wyłamałam kiedy to Wolę Ojca wykonałam, że pogrzeb ma być świeci, bez Księdza  ! Tak właśnie. Moja matka na pogrzeb nie poszła, bo źle się czuła..

uciekła.. z lęku że nie daj Boże się rozpłacze publicznie, więc mi kazała sprawę załatwić !
No i godnie to zrobiłam, dzięki Bogu jej nie było ! Wykonałam wolę, ale nie Jej tylko mojego Ojca.
On chciał pogrzeb bez księdza, dla mojej matki i zgromadzonych tam ludzi.. to było niewyobrażalne Zło ! Jak mogłam tak zbezcześcić cmentarz katolicki. Jak mój ojciec antychryst w grobie się przewróci bo ta córka Zła takie świństwo mu uczyniła. hahahah 🙂 uśmiecham się teraz do tego mroku co to nimi wszystkimi w kościele rządzi ! Może rozświetli ich serca i zakończy to toczące się zło które odbywa się pod przykrywkę i imieniem Boga !

A ja wygłosiłam Mowę na pożegnanie, najpiękniejszą jaką umiała stworzyć, żegnając się z Nim najpiękniej jak umiałam, cześć mu oddając ze Jego dar Jakim był dla Mnie…  i pochowałam ojca po świecku odprawiając mu sama ceremonię pożegnania. Wszyscy zebrani przemilczeli sprawę i podszedł do mnie tylko jeden człowiek który powiedział te słowa:
„Już rozumiem dlaczego Pani ojciec byl tak z Pani dumy” !
To była najpiękniejsze przesłanie jakie mogłam usłyszeć od zupełnie obcej osoby

UROSŁAM, WZNIOSŁAM SIĘ, LEWITOWAŁAM Z MIŁOŚCI I SZCZĘŚCIA. Byłam z Siebie dumna i szczęśliwa że wypełniłam wolę taty.

Na co mama.. no zgadnijcie sami..
nie chce już pisać, bo to tylko potwierdzenia, powtórzenia tego co już zostało napisane.

Musiałam to dopisać, to ważne.

Jeśli ktoś NIE SZANUJE ŻYCIA to popełnia najcięższą zbrodnię przeciwko Sobie i Bogu. Tu jest kolejka do tego żeby sie urodzić, dusze czekają w długiej kolejce żeby móc doświadczać i odnaleźć się w Miłości i Bogu.

A ktoś kto tego nie szanuje i bezcześci ponosi konsekwencje swoich wyborów, ale jakie sa to konsekwencje.. dowie się już w kolejnej podróży zwanej życiem… jeśli będzie mu w ogóle go szybko doświadczyć. I będzie sobie tak doświadczał, aż w kończy ŻYCIA I BOGA NIE USZANUJE. Będzie dopóki się nie zjednoczy z Nim w Sobie i ze Wszystkim Co jest ! Przejdzie droge oczyszczenia po śmierci i oby się tam nie zagubił.

ROZŚWIETLAJMY SIĘ I SZANUJMY życie któremu dajmy się narodzić

KOCHAJMY SIEBIE, SWOJE DZIECI, SWOJE WNUKI

ale ZACZNIJCIE OD SIEBIE, w innym wypadku to tylko Iluzja Miłości.

Ta historia niech służy dzieciom, niech ich Matki zadbają o Siebie

Niech będą dla nich Boginiami Miłości w Miłości i Szacunku do Siebie

Niech rozświetlają Im ich boskie życie

Niech zarażają Światłem już w łonie

Niech się rozpływają szczęściem zaszczepiając je w życiu płodowym, a jak się później obudziły to nawet i przed śmiercią warto.. nie ma limitu wieku, nie ma ograniczeń..
Jedynym OGRANICZENIE JESTEŚ TY SAMA ! LUB TY SAM !

Z miłością i Światłem do wszystkiego co jest i do wszystkich

NIECH SIĘ STANIE ŚWIATŁO

 

medicine

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *