CZAS na wewnętrzny POKÓJ

długo i za krótko, żeby temat wyczerpać, ale czuje że CZAS na wewnętrzny POKÓJ, bo wszystko się zdarza w swoim czasie, nic nie przyspieszysz i nic nie opóźnisz !
Od wczoraj jestem z refleksją dotyczącą swojego dyskomfortu związanego z zalewem miłości, wybaczania, dobrych rad i presji jaką odczuwałam.
Co oznacza prawdziwe doświadczenie – ODCZUWANIE.
Nie jest to WIEDZENIE lecz odczuwanie, to przeżycie.
FB zalany jest mistrzami i mędrcami, radami jak żyć, jak kochać, jak traktować innych, jak postępować w przypadku zła i dobra, jakim nie być i jakim być. Odwołujemy się do „sumienia’, a to kolejny konstrukt umysłu !
Jak się z tym czujesz ? Zastanawiałeś się nad tym ? Próbowałeś odnaleźć to w sobie ?
Od dawna rodziło to we mnie niezgodę i pewnego rodzaju niewygodę. W końcu zadałam sobie pytanie, co tak naprawdę powoduje we mnie ten dyskomfort z tym związany ?
I ponieważ od dziecka mam wewnętrzny radar na tzw. wewnętrzną prawdę, szybko pojawiła się odpowiedź, że jest to pewnego rodzaju przemoc ! Ale kto jest oprawcą? Ja sama !
Oczywiście że też byłam pod jej wpływem, czułam ogromną presją i pewien rodzaj przemocy.
Tak – paradoksalnie przemoc wynikająca z nacisku który odczuwamy, żeby osiągnąć jakich stan, stan który wg umysłu jest pożądany i właściwy. To nasz wewnętrzny nacisk. To nasz wewnętrzny krytyk oceniając siebie stwierdza, że coś tu nie gra i nie jesteśmy doskonali, skoro porównując się do innych i do haseł nie możemy odnaleźć tego w sobie w danej chwili.
To dążenie, a jak wiadomo dążenie samo w sobie pochodzi z umysłu.
Jestem daleka od oceny tego kto i co przeżywa, jak również kto i co głosi. Sama piszę dużo o wartościach i sposobie na życie, jednak wciąż jestem w drodze i wszystko co tu piszę pochodzi z DOŚWIADCZENIA, czyli odczuwania. Dziś jestem bliżej siebie i odczuwania niż byłam jakiś czas temu, choć zawsze intuicyjnie czułam energię, ludzi i PRAWDĘ. Odczuwam całą sobą, co jest Prawdą, a co nie nią nie jest. I dopiero teraz jestem tego w pełni świadoma swojej wewnętrznej Prawdy. Więc każdy rodzaj fałszu i nacisku (który projektuje mój umysł) od razu powoduje we mnie dyskomfort. Ale skąd dyskomfort? Ze mnie! Przecież nie z hasła.
Wystarczy wtedy sobie zadać pytanie, czy ten dyskomfort pochodzi z oceny (czyli umysł), czy wynika z odczuwania.. jeśli pojawią się emocje, to umysł, jeśli panuje wewnętrzny pokój, a mimo to jest pewnego rodzaju zakłócenie wewnętrzne, to znaczy że spotykam się z czymś, co moją Prawdą nie jest. I tu pytanie co to Prawda? I można oczywiście wejść w dalszą dyskusję o Prawdzie, ale pozwólcie, że nie tym razem.
Tym razem chciałam przekazać, że wszystko co powoduje w nas emocjonalny dyskomfort nie pochodzi ze Źródła (Jaźni, Świadomości..). I teraz pytanie… jak rozpoznać w sobie, czy chodzi czy dyskomfort wynika z programów umysłu i przekonań.
Moim zdaniem jedynym drogowskazem jest emocja. Ta zawsze wiąże się z programami umysłu. Jeśli czytasz coś lub słuchasz i pojawia się EMOCJA, to masz w sobie niezgodę wynikającą z programów i przekonań umysłu, jeśli czytasz i słuchasz i pojawia się w tobie dysonans, który wywołuje jedynie pewnego rodzaju niewygodę, takie delikatne uczucie dyskomfortu, takie łagodne falowanie niezgodne z twoją wibracją (to subtelne odczucia więc trzeba być już ze sobą w większym kontakcie) wtedy dotykasz swojej Duszy / Jaźni. Wtedy jest to informacja nie pochodząca z umysłu lecz informacja, że jest to niezgodne z twoją Istotą.
Wracając do wątku „mądrości” – mam dziś propozycję.
Zwalniamy się z bycia doskonałym !
Zwalniamy się z dążenia do doskonałości.
Zwalniamy się z kochania wszystkich miłością bezwarunkową. Zwalniamy się z obowiązku bycia oświeconym.
Zwalniamy się z obowiązku rozwoju duchowego.
Zwalniamy się z bycia Świadomością Chrystusową.
Zwalniamy się z przebaczania i miłowania.
Zwalniamy się z braku pożądania.
Zwalniamy się z braku odczuwania emocji.
Zwalniamy się ze wszystkiego co POWODUJE W NAS DYSKOMFORT I DYSONANS.
Rozpoznanie skąd pochodzi jest kluczowe, bo jest wskazówką czy dyskomfort lub wręcz niezgoda ma nam służyć np. w pracy z umysłem, o ile oczywiście chcesz w ogóle ze sobą pracować.
Wszystko co nie jest twoje, nie jest Tobą. Więc może czas na AKCEPTACJĘ. To jest prawdziwa BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ. Akceptacja wszystkiego co jest takim jakie jest, a nie miłowanie wszystkich wokół i opowiadanie o tym, że wszyscy ludzie zasługują na miłość. Tak zasługują, ale dopóki każdy jeden z nas nie pokocha i nie zaakceptuje bezwarunkowo sam siebie, dopóty żadna miłość człowieka nie będzie wystarczającą miłością dla nas samych. Nikt nie zrekompensuje nam poczucia braku, jeśli to poczucie jest w nas. Dopóki nie pokochasz siebie, a raczej napisałabym ZAAKCEPTUJESZ SIEBIE w pełni, dopóty mrzonki o miłości, spokoju i akceptacji świata, będą iluzją i dążeniem umysłu. Jedynie pełna akceptacja prowadzi do wolności i bycia w zgodzie ze sobą.
Zwolnienie się z „dążenia” do doskonałości, przyniesie spokój / pokój w sobie.
Piszemy że Bóg nas kocha, że Bóg kocha wszystkich ludzi !
Czy Bóg (kolejne słowo Matrixa) kocha? czy Bóg w ogóle kocha ? W moim odczuciu NIE !
Bóg (dla mnie czysta Świadomość) nie kocha (kochanie to uczucie, a czysta Świadomość nie ma uczuć).
Bóg jedynie DOŚWIADCZA !!!! Siebie.
Idąc dalej.. jeśli każdy z nas jest Świadomością (świadomie nie używam słowa na B), to czyż nie jest oczywiste, że jesteś tu po to żeby doświadczać bez oceny a jedynie AKCEPTUJĄC to, co ci się wydarza i wszystko co napotykasz na swojej drodze ?
Kazdy jeden spotkany człowiek, każde doświadczenie, które nazywasz cierpieniem bo tak postrzega to twój umysł, to dary od twojej Duszy i dla twojej Duszy (słowo dusza zastępuje Jaźnią / Świadomością lecz Dusza jest może czytelniejsza dla niektórych osób, choć i to słowo z Matrix).
Problem i dramat polega na tym, że wszystko co chcemy NAZWAĆ pochodzi z umysłu. Każde słowo wypełnione jest treścią wypełnioną energią nieświadomości zbiorowej i dla każdego z nas indywidualną treścią. Więc używając określonych słów, niejako podłączasz się automatycznie pod program ! Bywa że nie twój i co wtedy ? Dyskomfort i to też znak, żeby się odłączyć. To u mnie dzieje się na słowo MIŁOŚĆ I BÓG. To są potężne nośniki lęku i pragnień, a raczej niespełnionych pragnień i dramatów.
Podam przykład. Wiesz bo dużo wiesz, że należy wybaczać i kochać wszystkich, bo to nasze dary i lustra służące nam w rozwoju, bo to przecież takie same czyste Istoty jak my, ale.. STARASZ się wybaczyć, wiesz ze powinieneś, i wciąż odczuwasz jednak żal, smutek, nienawiść i złość… co sobie wtedy robisz ? jak myślisz ? popełniasz przemoc wobec siebie.
Popełniasz powolne samobójstwo, bo katujesz się wyrzutem sumienia i poczuciem winy, że przecież tak się starasz i wciąż jesteś niedoskonały i wciąż odczuwasz emocje. No owszem.. odczuwasz i będziesz je odczuwać a czy one nie są częścią ciebie ?
negując własne emocje, negujesz siebie.
Dopóki nie przyjdzie wewnętrzny spokój i uczucie ulgi, a co za tym idzie braku emocji w stosunku do tej osoby, dopóty cierpisz i zrzucasz winę na tą osobę, stając się ofiarą. I OK, bądźmy ofiarami na czas jaki jest nam potrzebny (nic nie dzieje przypadkowo) tylko nie katujmy się tym, a akceptujmy w sobie ten aspekt.
Jeśli już nie chcesz go akceptować, to po prostu zrób z tym porządek.. to zawsze pochodzi z umysłu i to jest po prostu do przepracowania. Najpierw Akceptacja stanu takim jaki jest w Tobie. Zaakceptuj wszystkie emocje jakie masz, potem pracuj.. i w ten sposób spokojnie małymi krokami dojdziesz do Siebie, powrócisz do Siebie i odczujesz ulgę.
To się nie stanie dlatego że WIESZ jak należy, to się stanie jedynie wtedy, kiedy najpierw zaakceptujesz swój stan, a potem po prostu z tym popracujesz.
Kończąc ten przydługi wpis.. choć mogłabym napisać o tym książkę, z radością i akceptacją ogłaszam wszem i wobec że jesteśmy doskonali już teraz i dziś ze wszystkim co przeżywamy i czego doświadczamy. Zdejmijmy z siebie piętno doskonałości.
Wyczyśćmy swój umysł z pustych haseł i programów, a wypełni się spokojem i radością codziennej kreacji życia w Tu i Teraz.
Ale… jest to droga, to jest praca do wykonania, to jest proces.. to się wszystko zadzieje kiedy będzie odpowiedni czas, kiedy będziesz gotowy i to się nie stanie samo. Nawet jeśli doświadczysz stanu oświecenia, to i tak praca z umysłem leży po twojej stronie. Doświadczając oświecenia, masz jedynie wgląd w czystą świadomość, odczuwasz pełną akceptację i doświadczasz absolutnej ciszy bez uczuć i emocji. Stan czystego niczym niezakłóconego Istnienia.
Podam przykład haseł, które powszechnie są używane, to np.
„Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” – piękne twierdzenie… ale … po pierwsze ile osób kocha siebie ?, po drugie znowu słowo „kochaj” wypełnione programami i lękiem
„Wybaczaj innym” – pięknie ! ale jak ? ile osób wie jak to skutecznie i prawdziwie zrobić ?
„Nic na świecie nie ma takiej siły jak serce pełne pasji” – zgadza się, ale ile osób ma serce pełne pasji ? i jeśli nie ma, to co dalej się w tobie pojawia ? czy nie ma tam przypadkiem poczucia niedoskonałości i bycia gorszym bo nie żyjesz z pasjonującym sercem ?
Itd itd itd itd
Wszystko co nie jest Twoje na dziś, wszystkie mądrości tego świata i ludzi, którzy je tworzą i piszą na podstawie własnych doświadczeń lub cytatów z ksiąg, NIE JEST TWOJE.. a jeśli nie jest Twoje, to nie przyjmiesz tego do realizacji.
Musisz DOŚWIADCZYĆ sam żeby przyjąć coś za Prawdę.
Nie ma innego sposobu, by żyć będąc w stanie zrównoważenia, pokoju i akceptacji jak zakasać rękawy i wziąć w końcu do pracy nad sobą. Oczywiście jeśli masz taką wolę, bo naprawdę w wielu przypadkach nawet to nie jest konieczne, a jedynie życie.. każdy z nas ma swój czas i jak ten czas nadejdzie wtedy warto się nie ociągać.
Żadne cytaty, żadne grupy, medytacje, uzdrawianie, przywoływanie istot, odwoływanie się na powszechnie funkcjonujące hasła i mądrości itp.. NIE ZMIENIĄ CIEBIE.
Trwała Zmiana (TRANSFORMACJA) idzie zawsze z wewnątrz, może być inspirowana jedynie czymś z zewnątrz, ale nie dokona się bez twojej zgody, akceptacji i odrobiny wysiłku i konsekwencji, chociażby w praktykowaniu bycia Tu i Teraz.
Z powodu naszych umysłów, nie jesteśmy w stanie nie ingerować w siebie i być w rozwoju prowadzącym do powrotu do Siebie, czyli do rozpoznania tego Kim jesteś. Bo czym jest rozwój duchowy i oświecenie ? niczym innym jak powrotem do Siebie ! Niczym innym.. to powrót do Źródła, do Jaźni, do Świadomości a tym samym do Siebie. Tam jest ocean pokoju i akceptacji. I jak to się stanie, twoje życie stanie się harmonijne i spokojne. Wtedy płyniesz bez oporu, nacisku, niezgody. Po prostu Jesteś obecny w życiu i BAWISZ SIĘ NIM.
Mam nadzieję, że może komuś przyda się ten przydługi wywód, ale w moim odczuciu był on potrzebny dziś tu i teraz.. szczególnie mi 😉 dlatego piszę bo czuję, że to właściwy czas dla mnie i być może dla kogoś z was… Poczuj jak się czujesz w związku z tym co przeczytałeś i odpowiedź sobie sam co powoduje dyskomfort a co przynosi ulgę i spokój!
Namaste <3
Sylwia Aziel Horosz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *