Ja Jestem

Ja Jestem

Poznałam i doświadczyłam swojej Istoty.
Jestem już kompletna i świadoma.

Jestem ZMIANĄ
Namaste

nagranie z dnia 29.12.2016 r.

 

 

09/09/16

Jedno Jest Pewne i Stałe w Moim Życiu, to jest Zmiana !
Każdego dnia Jestem Inna. Kiedy to piszę Jestem Tym Czym Piszę.

Chciałam nazwać …”Sylwia”, chciałam nazwać …”SaH„, chciałam nazwać „Dusza„, chciałam nazwać „Artystka„, chciałam nazwać „Llife Creator” !
…. ale nie chce ….
najlepiej nie nazywać, nie nazywać, nie określać, nie etykietować, po prostu BYĆ, więc JESTEM

jednak … blog ma swoje ograniczenia, podobnie jak materia… musisz nazwać !
bo inaczej nie publikujesz, nie… nie… nie… , nie istniejesz w świecie materii… wybrałam Life Creator, bo „przyszła” do mnie podczas sesji LBL, kiedy pytałam o nazwę dla swoich działań tutaj na Ziemi.
To było 1,5 roku PRZED i wówczas bardzo się temu dziwiłam, wręcz odrzuciłam, bo nie czułam się „godna”. Kreator Życia ? Ja ?
Przecież nie jestem Bogiem ! myślałam…
Zostawiłam to. Próbowałam potem coś pod tym „szyldem” tworzyć, ale wciąż nie rezonowało to ze mną.
Pamiętam to uczucie dokładnie. To uczucie nie zasługiwania…

Kreator nieodzownie kojarzył mi się z Bogiem, więc pomyślałam, że to pewnie …kreacja… ale mojego umysłu..
Nie ufałam sobie za grosz, ufałam wybranym, nie ufałam Bogu, ponieważ jego też odrzuciłam nie przyjmując żadnych doktryn religijnych do siebie… Odrzucałam Boga kościelnego żeby szukać Boga PRAWDZIWEGO. Dziś wiem, że każdy szuka Boga jak czuje, zbacza, próbuje zrozumieć, ma nadzieję, że przynależność do czegoś „świętego” wyzwoli go i poprowadzi do Światła. Kazdy ma swoją drogę dojścia do PRAWDY. Moja była przez odrzucenie wszystkiego ! Nie przyjmowałam NIC co nie pochodziło od Boga, ale nie wiedziałam co od niego pochodzi.

Nie wierzyłam w Kościół od dzieciństwa, pomimo rozłamu w mojej rodzinie, bo linia matki kusiła (ciekawe że tak to określiłam), a linia ojca odrzucała… wybrałam DOBRO. Całe moje życie byłam po stronie ojca.
Matka mnie odrzuciła, bo wydawało jej się, że ojciec mnie kocha bardziej od niej. Teraz wiem, że istniał też inny powód, duchowej natury. Mam za sobą długi okres ludzkiego wybaczania i cierpienia z tego powodu, w którym traciłam się i odzyskiwałam. Nie wiedziałam jak wybaczyć pomimo wielu „technik” i terapii jakie stosowałam, pomimo kursów, pomimo wielu starań, wciąż czułam ból zranienia i niezasługiwania na Miłość… bo teraz wiem, że nie o wybaczenie tu chodziło ! Dziś to wiem.

„Każdy ma swojego kata żeby mógł się wyzwolić” – to przyszło do mnie chyba 2 dni temu

Dziś wiem też, dlaczego „byłam’ z ojcem pomimo tego, że byliśmy pełną rodziną, nie znałam swojej matki w ogóle (do czasu aż ojciec odszedł). To był ktoś obcy.
Obwiniałam matkę i dokonałam wyboru… ciągnęło mnie do DOBRA, a u ojca CZUŁAM je zdecydowanie silniej.
To On był moim bohaterem i choć nie odnalazł się za życia tutaj w Świetle i Miłości, to wiem, że teraz w NIM JEST. Pomógł mi wydobyć SIEBIE. Stał za mną „murem”. Bronił…  był po ludzku nadopiekuńczy… walczył… rozumiał… tolerował… znosił…  kochał sercem… choć nie okazywał, był PRAWDZIWY ! w Prawdzie, tylko, że nie miał siły do tej Prawdy dojść. Wybrał powrót do Domu.
Tak widocznie miało być. On już teraz WIE co trzeba zrobić. Zrozumiał.
To była piękna wymiana… Kocham CIĘ całą swoją Istotą. Dziękuje.. Ty Wiesz !
To TY mi dałeś SIŁĘ !!!!
To TY pomimo swojej ludzkiej słabości, byłeś najbardziej odważnym człowiekiem jakiego znałam.
Dlatego kiedy tak szybko odszedłeś … zostawiając mnie w tej „dżungli”, moje życie po raz pierwszy się rozpadło. Rozpadło na kawałeczki… po to żeby się poskładać.
Wtedy straciłam swoją tożsamość, bo to Ty ją tworzyłeś, chciałam iść za Tobą, wiesz o tym…. I prawie mi się udało ! Wiesz że byłam uparta 😉 i jak coś chciałam to zawsze to osiągałam.
Ale dziś wiem, że odszedłeś po to, żebym mogła się ponownie narodzić, bo twoja miłość była zbyt silna i zasłaniała mi „oczy”.
Wiedziałeś.. pomagałeś mi nawet będąc po drugiej stronie, żebym przetrwała tu w tej ludzkiej rzeczywistości i jesteś ze mną TERAZ ♥ ♥ ♥
Dużo Miłości Dla Ciebie mój „bracie” „Tato”. Dzięki Tobie jestem TERAZ Prawdziwa !

Poszukiwanie siebie w zasadzie zaczęłam już w dzieciństwie… nigdy nie rezonowały ze mną żadne systemy religijne ani polityczne, nigdy nie wiedziałam nic o polityce, o systemie, zawsze stałam od tego z daleka, nie miałam autorytetów, nie zachwycałam się duchowymi nauczycielami, lubiłam ich czasem słuchać bo wprowadzali więcej spokoju… ale intuicyjnie czułam, że to nie jest PRAWDZIWE.
Nie chciałam czytać książek, a szczególnie lektur, tych które mi kazano ! Wszyscy mnie oceniali i czułam się z tego powodu winna. Jednak wytrwałam.. udało mi się ! Nie czytałam i nie czytam. Intuicyjnie chroniłam swoją wrażliwość, bo czułam że chłonę wszystko jak gąbka.
Nie chciałam czytać fikcji, nie interesowały mnie czyjeś wizje. Może dwa razy w życiu przeczytałam beletrystykę… na pewno była to Grochola, bo przechodziła rozwód i interesowało mnie jak traktuje sztukę słowotwórczą i jak jej cierpienie może zrodzić coś pięknego i prawdziwego… Zresztą zawsze szukałam FORMY WYRAZU ! Formy wyrazu cierpienia które można za pomocą sztuki przekształcić w DOBRO i PIĘKNO a jednocześnie uwolnić ból. (Dziś to znalazłam).
Cała reszta literatury po którą sięgałam to dokumenty oparty o fakty, książki psychologiczne, książki z półek wiedzy duchowej, poezja.. był czas że Leśmian mi towarzyszył, ale nie trwało to długo. Wolałam być w rozumie niż w fantazji.
Całe życie byłam skoncentrowana na rozwiązania i narzędziach z psychologii, wszystko co mogło mi dać odpowiedź na pytanie – co ze mną „JEST NIE TAK” ? , bo czułam się Inna…. Jakaś niedostosowana. „Nie tak” jest wyznaczane przez system, programy, przekonania i stereotypy.. być nie tak tzn nie postępować tak jak większość.
Wtedy wszystko co robiłam, robiłam „nie tak” „źle„… tak to inni widzieli, no a skoro inni tak widzieli to i ja tak się czułam. Moja mama długo mi powtarzała mantrę, że wszystko co robię to robię źle. Więc ZŁO się zakorzeniało i miało dobre warunki do rozwoju. Wierzyłam w to święcie.. wierzyłam i wierzyłam.. wierzyłam że jestem ZŁA ! i tak trwałam w tym, że coś ze mną jest „nie tak”.
Ale nie wiedziałam też czego szukać… więc szukałam w swojej głowie, nie wiedziałam też gdzie szukać Boga.
Samo słowo Bóg napawało mnie lękiem i wstrętem więc nie umiałam go odnaleźć, wymazać obrazu dziadka z brodą, który surowo mnie pokarze za moje grzeszne życie. Więc lęk sterował moim umysłem i mną, dopóki wewnętrzna siła nie poprowadziła mnie ku rozpadowi…

Dziś z radością witam Life Creator w swoim nowym świecie i przyjmuję z wdzięcznością

Każdy z nas jest Kreatorem własnego życia i zasługuje na to żeby je KREOWAĆ !

My Kreatorzy (Istoty wcielone) potrzebują nazw, żeby czuć się bezpiecznie dopóki nie zrozumiemy KIM JESTEŚMY… też tego potrzebowałam. Potrzebowałam wszystko nazwać, wyjaśnić, przeanalizować, określić..
za wszelką cenę, tylko po to żeby choć przez chwile nie czuć niepokoju. NiePokoju który rozsadzał mnie od środka, powodował ból i przepełniał lękiem.
Bo przecież nie wiedziałam Kim Jestem ! więc musiałam to jakoś skonstruować, od samego dzieciństwa pytałam innych, znajomych, obcych.. co o mnie myślą. A jak nie pytałam, to sami mówili… czasem bolało, czasem było miło.. ale ja ciągle czułam że to nie jest PRAWDA. Dlatego moja wewnętrzna determinacja pchała mnie dalej i dalej, żeby doświadczyć Siebie…

Przez te wszystkie lata, a minęło już 47, które nazywam PRZED, bo TERAZ jest już tylko PO….pytałam.. w interakcji z innymi poznawałam Siebie, ale przez lata byłam też zlepkiem czegoś czym mnie określano, co mi wmówiono, co przyjęłam jako swoje, w co wierzyłam.
„Silna,  uparta, pogubiona, zagubiona, wspaniała, oceniająca, „jak czołg”, bezwzględna, emocjonalna, szalona, słaba, głupia mądra, odważna”… I chyba to ostatnie najbardziej ze mną rezonowało !
Odważna.
Tak JESTEM ODWAŻNA, bo nastawiłam się na wiele prób, które przeszłam i wyszłam z nich cała.. to proces wykluwania się.

Jedna z moich znajomych napisała mi kiedy było już PO

Poród był długi i ciężki ale się udało! Wyklułaś się prawdziwa!

Dziękuje Ci MK za te słowa, bo dokładnie oddają ten proces, Ty wiesz…jak bolesny bywał.
Ostatecznie wyklułam się 02 Sierpnia 2016 roku, mogę uznać to za datę urodzin, (choć dziś wiem że proces trwał  od wielu lat).  Data rozpoczynająca  – Nowego życie, życie w Jedności ze Sobą i Światłem, Miłością.
Wtedy właśnie, w nocy usiadłam i postanowiłam ostatecznie wszystko zmienić bo nie wytrzymywałam już bólu życia….Wzięłam swój szkicownik, kredki, pióro i zaczęłam… potem już tylko przez 1,5 tygodnia wypłakiwałam wszystko. Płakałam nieustannie, nieprzerwanie, pałakałam z bólu, z radości, z Miłości, z bezradności, z żalu, z rozpaczy, płakałam i nie wiedziałam czemu płacze. Spałam i płakałam… dziś wiem że OCZYSZCZAŁAM I UWALNIAŁAM…ale o tym napiszę później.

Dla mnie Samej, na dziś, ważne jest publikować żeby puścić. Puścić to WSZYSTKO co blokowało mnie przez lata więzienia się przez własne ego i programy z podświadomości.
Publikować, żeby Świeciło wszędzie tam gdzie dotrze… bo Kreatorzy potrzebują Światła a nie Mroku, żeby kreować PIĘKNO I DOBRO.

Choć wyglądam dziś podobnie, to moje ciało też się transformuje / zmienia, moja twarz staje sie mniej napięta, moje postawa się zmienia, ton głosu, spojrzenie….  pamięć komórkowa oczyszcza się i uwalnia wszystkie zablokowane emocje i traumy. jestem KIMŚ innym, jestem SOBĄ PO…w Jedności ze Światłem i Miłością

Na to życie wybrałam sobie DOŚWIADCZENIE, doświadczenie Siebie w Miłości i Nienawiści.  To drugie mam już za sobą. Mam już za sobą poniżanie siebie, bycie ofiarą, wywyższanie innych, ocenianie, oszukiwanie, manipulowanie, odczarowywanie i zaczarowywanie, zachwycanie, pragnienie, pożądanie, chcenie i ludzkie „kochanie”.
To wszystko było bardzo intensywne i dziękuje za to, że mogłam tego wszystkiego doświadczyć, dziękuje wszystkim, których spotkałam na swojej drodze PRZED. Każdy jeden człowiek przyczynił się do tego KIM JESTEM dziś. Ocean Miłości dla Was !
Moim kaci i oprawcy, „moi” spowiednicy, „moi” terapeuci, „moi” wizjonerzy, „moi” znajomi, „moi” przyjaciele, „moi” wrogowie, „moi” nauczyciele, „moi” sąsiedzi, „moi’ zbawcy i wybawcy, „moi” klienci, „moi” współpracownicy, „moi” przeciwnicy..
A przede wszystkim !!! moi RODZICE, DZIECI I MOI PARTNERZY i MĘŻOWIE oraz ZWIERZĘTA !    
To była prawdziwa SZKOŁA ! Jazda bez trzymanki.. dziękuje WAM..
nie ma słów, które mogą opisać moją WDZIĘCZNOŚĆ 
nie ma właściwych słów, które mogą opisać co do was TERAZ CZUJE.
Radość w Sercu, Miłość i Dobro.. i niech tylko to do was wraca.
Wszystkie Istoty, które pojawiły się na mojej drodze są moimi WYBAWCAMI. ♥ ♥ ♥ ♥

Dziś wiem, że zdecydowanie za dużo energii oddałam i wiem już jak nią zarządzać, żeby nie niszczyć swojego ciała. Dlatego zmienia się również moje otoczenie i moje granice, których wcześniej w ogóle nie czułam i nie stawiałam. Teraz wiem już jak zadbać o Siebie i Swoją PRZESTRZEŃ.

Byłam OCEANEM EMOCJI prowadzonym przez Niewidzialną Siłę, która ciągnęła mnie do GÓRY jak tylko spadałam z hukiem w morzu rozpaczy i bólu.

Ta Siła to Światło i Miłość.. Bóg.. Wyższe Ja.. Nadświadomość.. Jakkolwiek tego nie „nazwiesz”, to ISTNIEJE i jest PRZE..POTĘŻNE !
Jeśli masz tego doświadczyć, to stanie się wszystko to, co musi się stać, żebyś tego doświadczył.

Choroby, cierpienie, poniżenie ból, udręka duchowa i psychiczna, ból fizyczny…. do dna.. do granic własnych wytrzymałości.. wtedy potrzeba ODWAGI ! Odwagi żeby wyjść z lęku który się nasila, żeby UWIERZYĆ I ZAUFAĆ… że nie wariujesz, bo wszystko w Tobie się ROZPADA.
Tylko, że ta odwaga pojawia się sama, bo wybierasz już tylko śmierć lub życie.. no właśnie WYBIERASZ !
Następuje całkowity rozpad struktur, rozpad ciebie tylko po to, żeby poskładać puzzle do JEDNOŚCI.

Jedni potrzebują technik szamańskich, technik z innych kultur, inni medytacji, inni modlitwy, inni pewnie przechodzą to naturalnie… a jeszcze inni rodzą się w Świetle. Ja musiałam wyjść stoczyć walkę o bycie w Świetle i Prawdzie. Dziś wiem że WYGRAŁAM i chce się tym dzielić.

Wszystko co próbowano mi zaproponować na drodze mojej transformacji na wszelkiego rodzaju kursach, terapiach, seminariach… odrzucałam i nie stosowałam żadnych technik. Co wtedy powodowało we mnie narastającą frustrację i poczucie winy, że nic ze sobą nie robię, że wydaje pieniądze i nic.. efektu nie ma. Obarczałam siebie winą, że jestem leniwa głupia i beznadziejna bo przecież powinno mnie oświecić a tu dalej nic.
Ale nadszedł CZAS… bo wszystko dzieje się we właściwym czasie… kiedy usiadłam i zadziało się, ale potrzebna była do tego moja Wola, Cisza, Intencja..
Doszłam do ściany i nie było już odwrotu jak tylko UMRZEĆ albo się NARODZIĆ.. więc wybrałam narodziny !

Wszystko to, co robiłam… doprowadziło mnie do tego, gdzie JESTEM dziś.
Więc wszystko było i jest doskonałe. Bo tu gdzie jestem jest tylko DOSKONAŁOŚĆ.
Ja też chciałam być doskonała, ale tak po ludzku, najlepsza… bo wydawało mi się, że dzięki temu nie doznam więcej zranień.
Ta „doskonałość” wyczerpuje i w końcu kiedyś musiałam się poddać.
Poddanie, to stan pokory, kiedy już wiesz że nic więcej nie możesz…
…kiedy wiesz, że już więcej twój UMYSŁ nic nie wymyśli, bo wszystko zostało już zrobione i powiedziane.
…kiedy widzisz, że efekty twojej pracy zamiast przynosić ci ulgę, przynosza coraz większe cierpienie w końcu orientujesz się, że coś tu nie gra…
I właśnie wtedy ! DZIEJE SIĘ..
bo puszczasz, bo odpuszczasz, bo nie kontrolujesz rzeczywistości, bo nie pragniesz… czegoś, kogoś..
bo nie pożądasz wyzdrowienia, kochania, przedmiotów, bycia lubianą, bycia potrzebną,
bo przestajesz się STARAĆ !
I w zasadzie pozostaje pustka.. rozpad.. cała misternie zbudowana przez twojego ego struktura runęła.. Tarotowa Wieża.. Taka prawdziwa.

Nie wiem czy każdemu jest to dane, tego nie wiem..
Kreatorzy o tym decydują i może nie tylko.
Tak daleko nie sięgam dzisiaj, żeby powiedzieć jednoznacznie, bo nic nie jest jednoznaczne.

Wszystko płynie… Każdy dzień jest inny i nie przywiązuje się już do niczego i nikogo.. po prostu JESTEM

To wszystko czego doświadczyłam… odrzucenie, poniżenie, karanie, oddzielenie, samotność, lęk, depresja, cierpienie, nienawiść do samej siebie i do ludzi, złość, obrzydzenie, poczucie winy, upokarzanie samej siebie, upokarzanie innych …to wszystko doprowadziło mnie do pełnej Miłości Samej Siebie…
do bycia w Sercu swojego Serca.

Z Miłością i Światłem

Ja Kreator Swojej Boskiej Rzeczywistości

09/09/2016

Dzięki temu wpisowi ułożyłam puzzle swojego życia.. Zrozumiałam jaką ma moc sztuka pisania.
WSZYSTKO STAŁO SIĘ IDEALNĄ CAŁOŚCIĄ.
Słowo ma moc ! nie zrobiłabym tego w swojej głowie gdybym nie mogła tego wyrazić za pomocą słów. CUDowne.

Musiałam się „pozbierać” dosłownie POZBIERAĆ i udało się dzięki SŁOWOM !

AKTUALIZACJE i NOWE ODKRYCIA

Wciąż się dowiaduję nowych rzeczy o Sobie, Każdy dzień przynosi odpowiedzi, podpowiedzi.. od ludzi, od zwierząt, od Boga, więc zamieszczam linki do ważniejszych wpisów w temacie ‚Kim Jestem”

26/09/2016
Wczoraj napisałam o Poszukiwaniu Siebie, ten wpis wiele wyjaśnia w temacie ‚Kim Jestem”
http://lifecreator.co.uk/blog/2016/09/25/w-poszukiwaniu-siebie-czyli-vesica-piscis/

27/09/2016

Dziś dostałam dwie wiadomość O Mnie od Innych. Boskie potwierdzenia.
Dziękuje
http://lifecreator.co.uk/blog/2016/09/27/kim-jestem-czyli-potwierdzenia-od-innych/

01/10/2016
Dokonałam wglądu w swoje małżeństwa w Ciemność i w Siebie.. odkryłam coś co jeszcze wymagało akceptacji i zrozumienia
http://lifecreator.co.uk/blog/2016/10/01/jak-dziala-ciemnosc-czyli-stare-relacje-czas-zamknac-ostatecznie/

02/10/2016
Nie odpoczywam.. codziennie procesy się dzieję, ale poddaje się i pisze. Dziś o Matce  i Sobie w roli dziecka i matki
http://lifecreator.co.uk/blog/2016/10/02/deserek-boga-czyli-najtrudniejsza-relacja-z-jaka-przyszlo-mi-sie-zmierzyc-matka/